Być może widziałeś już oferty, w których za tę samą lub niższą cenę niż u nas dostaniesz ponoć więcej powierzchni dyskowej i transferu. Ale czy naprawdę tak jest? Czy ci oferenci to tacy potentaci? A może są tacy sprytni?
Nie wierz w bajki. Cały trick polega na tym, że dany ISP sprzedaje Ci wielokrotnie więcej, niż ma, bo wie, że i tak nie każdy wykorzysta całą przestrzeń dyskową i 100 proc. transferu. Wyobraźmy sobie więc, że dany oferent kupił w USA 5 GB powierzchni dyskowej i 30 Gb transferu. Tyle ma do dyspozycji, ale swoim klientom "daje" łącznie 50 GB i 300 Gb transferu. To jest właśnie tzw. overselling. Wszystko jest dobrze, dopóki któryś z jego klientów nie zacznie "szaleć", np. tworząc serwis erotyczny o dużej oglądalności albo udostępniając duże, chętnie pobierane pliki. Wówczas bardzo szybko przekroczy on rzeczywiste, a nie wirtualne limity, najpierw ograniczając dostęp do kont swoich "sąsiadów" na tym samym serwerze fizycznym, a potem, gdy zadziała automat w datacenter -
blokując działanie całego serwera.
Jeśli u nas płacisz nieco więcej, to dlatego, że
to, co Ci sprzedajemy, masz naprawdę. Jeśli więc zapłaciłeś za 200 MB dysku i 3 Gb transferu, to te limity są dla Ciebie zarezerwowane. Sam ich nie przekroczysz (a więc nie zaszkodzisz innym), ale masz też pewność, że nikt inny nie "zagospodaruje" tego, co Twoje i nie ograniczy dostępności Twojego serwisu.